niedziela, 1 czerwca 2025

Dziewczyny w podróży cz.3

Piątkowy wieczór (16.05.) zakończył się nasiadówką i stworzeniem wiekopomnego dzieła:


Kwintesencja humoru, luzu i dyndania na linkach radości. Nocny spacer wybrzeżem spiął klamrą dzień wypełniony ruchem, słońcem, rozmowami i zachwytem.

Sobota upłynęła pod znakiem morza. 

Najpierw przeniosłyśmy się na Gozo. Podróż wycieczkowcem wypełnionym turystami sprawiła, że odgrzebałam w pamięci nasze rodzinne wypady do Chorwacji. Zobaczyłam maleńką Jagę otuloną ręcznikiem, zaśmiewającą się z powodu wiatru, który burzył jej fryzurę. Jej szalone wirowanie wśród baniek mydlanych w Zadarze. Zatęskniłam.

Gdy obeszłyśmy twierdzę, potuptałyśmy po mieście, wchodząc w maleńkie szczelinki między domami, z dala od turystów. Długo poszukiwałyśmy kaktusa…

Kolejnym punktem wycieczki była wysepka Comino z Błękitną Laguną jako wabiem na turystów. Miejsce piękne i okropne zarazem. Krajobraz urzekający, ale skażony ludźmi i plastikowymi rozrywkami. Oj tam, oj tam, wspomnienie drinka w ananasie i tak będzie jednym z moich ulubionych. I ten śmiech, te próby pozowania, uchwycenia chwili. 

Po namiastce plażowania przyszedł czas na podróż do Marsaxlokk. Rozsiadłyśmy się w autobusie i chciwie łapałyśmy kadry za oknem, tak chciwie, że aż przegapiłyśmy przystanek🤣, więc. aby dotrzeć do celu, maszerowałyśmy wśród maltańskich pól, słuchając odgłosów natury i własnych kiszek - byłyśmy bardzo głodne.

Wreszcie około 20.00 znalazłyśmy się w cichej mieścinie z małym portem pomysłowo wabiącym turystów kolorowymi łódeczkami. Malownicza przestrzeń zachęciła nas do zamówienia kolacji nad samym brzegiem…Orgia smaków podlana winem o kuszącej nazwie Caravaggio (tak, wynurzałyśmy się z ciemności niczym bohaterki z obrazów malarza) zakończyła się awanturą z nieuczciwym, szowinistycznym i niewychowanym kelnerem, który próbował nas orżnąć. Nieustępliwość Eli, jej twarde negocjacje, przerzucanie się argumentami doprowadziły do tego, że ocaliłyśmy kilkanaście euro. Ela została naszą bohaterką! 

Do Gziry wróciłyśmy taksówką i …poszłyśmy w miasto, bo przecież trzeba było przetestować kolejne smaki kolorowych płynów.

To był długi i piękny dzień.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz