Głód odmiany doprowadził mnie na Festiwal Gustawa Herlinga - Grudzińskiego. Pognałam z Jagą do Kielc, by odkrywać to miasto na nowo. Niedzielne, zalane słońcem, leniwe przedpołudnie tak dobrze się zapowiadało…Dreptałyśmy uliczkami w centrum miasta, ciekawie nadstawiając uszu, przyglądając się szczegółom, śmiałyśmy się wiedzione nadzieją na dobre spędzenie czasu. Istotnie, był to dobrze spędzony czas z córką, ale sam festiwal (jego fragment) okazał się rozczarowaniem. Dużym rozczarowaniem. Jasną stronę wyjazdu stanowiły zakupy🤭


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz