niedziela, 9 marca 2025

Wolność

Rozpoczęliśmy sezon na dwóch kółkach. Zachęceni przez pogodę postanowiliśmy zrobić użytek z rowerów i troszkę zmęczyć nasze ciała. To był dobry czas, mimo całkiem wyraźnych protestów Jagody. Wokół komina wykręciliśmy 33km. Weekend upłynął nam pod znakiem ruchu. Przewietrzyliśmy głowy. 




sobota, 8 marca 2025

Prowadził nas śpiew ptaków. Szliśmy przed siebie, od czasu do czasu pozwalając słońcu pieścić nasze twarze przez ogołocone z liści gałęzie drzew. Roki szalał ze szczęścia, wąchał las jak wytrawny koneser woni. 14 km wsłuchiwania się w siebie, rozmowy z Jagą i Jackiem, upajanie się widokiem natury, która wie, że za chwilę wybuchnie zielenią i zapachami. Wszystko na swoim miejscu. Z dala od ludzi, pustego gwaru i komercji. Góry Świętokrzyskie przynoszą upragniony spokój, fundują radość, gwarantują zmęczenie, które uwielbiam. 



Odpoczynek na pachnącym mchu❤️

niedziela, 2 marca 2025

Kolory




Od wczoraj szukam odpowiednich słów, by w nie ubrać to, czego doświadczyłam w Orońsku, oglądając wystawę prac Marty Klonowskiej. Najlepszym rozwiązaniem będzie słowo dzieciństwo. Gdy patrzyłam na kolorowe zwierzaki i przedmioty, przyszło mi na myśl, że artystka ma duszę  dziecka. Deszcz straszył wilgocią, a w Galerii Oranżeria działy się cuda, wirowały kolory, natomiast my z Jagodą budowałyśmy kolejną kładkę do siebie. Uwielbiam nasze wyjazdy. Bliskość córki, jej komentarze, jej odrębność, jej delikatność. 

Kawałki szkła, którym nadano piękne kształty, pląsały przed oczami w szalonym wirze barw. Jak dzieciństwo, czas galopujących kadrów, zmiennych kolorów i uczuć. 










sobota, 1 marca 2025

Intelektualna hucpa

 „Noc jest lepsza, noc się do mnie nie przypieprza”

Wczorajsza była tańcem radości. Przy kolorowym stole, nad flaszkami wypełnionymi magicznymi płynami - a to z blaszkami złota, a to z ognistą poświatą lub cytrynowym rajem - zasiadło sześć farbowanych głów. Przepraszam, pięć. Jedna twierdzi, że jest naturalnie inteligentna. 

Niewymuszony żart, opary dymu, kaskady śmiechu, a wszystko podane na tacy życzliwości i bliskości. Pies skaczący wokół talerzy, opowieści dziwnej treści, komentarze  w wielu językach. No dobrze, nie oszukujmy się. Dominował ten Goethego, ale i tak trącało wielkim światem. Było mi błogo, było mi dobrze. Tak pojmuję życie…Z ludźmi przy boku - wesołymi, mądrymi, bez kija w dupie!

Intelektualna hucpa! Wiele śmiałych tez, kilka ryzykownych rozwiązań. Atmosfera sporu o prymat alkoholu nad innymi używkami🤣🤣🤣

Bo szczęście może wpadać przez uchylone okno♥️